MOTTO

"Powiadają przecie:
nie dla bryndzy bryndza
nie dla wełny wełna
ani pieniądz nie dla pieniądza".
(St. Wincenz "Na wysokiej połoninie")

Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 7 stycznia 2014

Pamięci poety, harcerza, pedagoga

W tym mieście, w mieście, w którym poeta, harcerz, pedagog spędził życie, nie miał kto tego wszystkiego o Sławku Buchcicu powiedzieć tak prosto i pięknie, jak w Kielcach. "Wołosatki", dzień po dniu, w pierwszych dniach stycznia w Kielcach i Nowym Sączu dawały koncerty piosenek, do których teksty wyszły spod pióra Sławka. Poeta pisał o Beskidzie, który im bardziej na wschód od Sądecczyzny, tym bardziej bieszczadzieje. Pisał o radościach i trwogach, które ścieliły mu się pod nogami, o codzienności i niezwykłości niesionej wiatrem od szczytu do szczytu. Słowem opisywał muzykę, która mu w duszy grała. Umiejętność patrzenia na świat i odbioru wszystkiego, co się naokoło działo sięgnęła wyżyn bycia Wielkim Człowiekiem. W tekstach Sławka pobłażliwość przeplata się jak w drożdżowej chałce z kpiną, zaś zadowolenie z oburzeniem tworzą dwuskładnikowy kompot, niezbędny do popicia obiadu, na który poeta serwuje miłość do gór, do życia, do człowieka. Nie dość tego, że to wszystko tliło się w jego głowie i sercu, że potrafił trafnie to ubrać w słowa i puenty, to jeszcze tworzyło to głębię jego spojrzenia, płonęło w nim całym, malowało pogodę na twarzy w łagodnych rysach i zmarszczkach uśmiechu. Bo, gdy wspominam z nim spotkania, gdy patrzę na zdjęcia to nie wiem, czy śmiały się bardziej jego oczy, czy usta, czy może cały był wielkim uśmiechem tak charakterystycznym dla niego. Jak wiele bolesnych i krętych, jasnych i szczęśliwych dróg musi przejść człowiek, by jego twarz przedstawiała to, co wyrysowało się na twarzy Sławka?
Więc, w jednym zdaniu w Kielcach, zostało powiedziane, o czym Nowy Sącz zapomniał powiedzieć, że "dzisiejszy koncert jest poświęcony nie tyle smutkowi po tym, że odszedł, ile radości po tym, że był z nami".

Wołosatki - koncert pamięci Sławka Buchcica w Kielcach

A Nowy Sącz, skąpy w słowa i zachwyt nad tym, że Ziemia Sądecka zrodziła i nosiła tak Wielkiego Człowieka, zgromadził na sali Miejskiego Ośrodka Kultury zaledwie rodzinę i przyjaciół. W imponującej ilości, bo chciałabym, by tylu ludzi nosiło mnie w swojej pamięci, jednak to wciąż za mało jak na poetę, harcerza i pedagoga, który życie poświęcił drugiemu człowiekowi.
W kuluarach odbył się wieczór wspomnień. Każdy wyciągnął ze swej pamięci coś zabawnego, bo wszyscy mają zabawne wspomnienia związane ze Sławkiem. Na kanwie humoru i humoreski swoiste spojrzenie Sławka na świat i człowieka, poraża swoją głębią i każe w oparach śmiechu i radosnych anegdot zastanowić się nad światem zwykłym i niecodziennym.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz