MOTTO

"Powiadają przecie:
nie dla bryndzy bryndza
nie dla wełny wełna
ani pieniądz nie dla pieniądza".
(St. Wincenz "Na wysokiej połoninie")

Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 24 października 2011

Nie ranić skrzydeł!

- To jak ta integracja ma wyglądać?
- Jak przyjedziemy, to czeka już na nas przewodnik i idziemy w góry, na Niemcową, na jakieś 4 godziny. Po powrocie czeka na nas obiad. A potem są jakieś głupie zajęcia harcerskie. Wiesz, prowadzą je instruktorzy harcerscy. Wybraliśmy te zajęcia, bo jak przychodzą psychologowie z poradni psychologicznej, to im trzeba strasznie dużo płacić, a ci nie biorą za to pieniędzy, bo co oni tam robią?

Podświadomie czułam, że nie powinnam jeździć do Stanicy tym samym autobusem (kursowym), którym jedzie klasa na integrację. Zawsze wybierałam wcześniejszy kurs. Ostatnio zdarzało mi się jechać z klasami. Zakładałam słuchawki na uszy i odpływałam w świat poezji śpiewanej przez Michała Bajora. Robiłam tak dlatego, by nie obserwować klasy w czasie podróży. Po co miałabym się do dzieciaków uprzedzać? Świat w Stanicy jest zupełnie odmienny od świata w autobusie, czy gdziekolwiek indziej. Wolałam zostawić poznanie na czas w innym, piękniejszym świecie.
Tamtym razem wsiadłam do tego samego autobusu, którym jechała klasa i w dodatku nie założyłam słuchawek.
Szybko się okazało, że usiadłam obok nauczycielek, które prowadziły powyższą konwersację.
Już nie będę rozwodzić się nad tym, czy dobrze, czy źle się stało. Po prostu stało się i już.


Warsztaty, które prowadzę - w oparciu o metodykę harcerską - zawierają w sobie wszystkie elementy integracji. Wiem, bo przecież sama pisałam projekt, i pisząc, tak się przyłożyłam do zgłębienia wiedzy merytorycznej istoty integracji, że mogłabym prowadzić nie tyle warsztaty integracyjne, co szkolenia dla osób chcących prowadzić zajęcia integracyjne.

Kiedy trzy lata temu wraz z Młodym Człowiekiem wpadliśmy na pomysł zorganizowania takich zajęć, mieliśmy na myśli przede wszystkim plan naprawczy dla Stanicy. Utrzymanie zadłużonej Stanicy było gardłową sprawą. Poza tym, po przeprowadzonej wspólnie akcji letniej, okazało się, że dobrze nam się razem pracuje. Szkoda było czasu, by czekać do następnego lata.
Promocja harcerstwa jest równie ważną sprawą, jak utrzymanie Stanicy.
I najważniejszy motyw: możliwość pokazania setkom młodych ludzi, że w ich życiu, skupionym wokół komputerów, komórek, drogich ciuchów i całej konsumpcji, istnieją inne wartości.
Rozwijając temat: wartości takie jak Miłość, Przyjaźń, Ojczyzna, Człowiek itp. itd.
Tyle.

Każdy młody człowiek - uczeń sądeckich szkół ponadgimnazjalnych, wyjeżdża z naszych zajęć z zapewnieniem, że jest stworzony do wielkości, do miłości i że u jego ramion rosną skrzydła zbudowane z pasji, marzeń i pragnień.
Uczę tych młodych ludzi, zgodnie z własnym przekonaniem, że wpierw, zanim pokochają innych ludzi, muszą nauczyć się kochać samych siebie. Ale, aby się pokochać, trzeba się zaakceptować. Zaś, by się zaakceptować, trzeba pracować nad swoim charakterem, szlifować go jak diament, wykruszając lenistwo i wszelkie słabości i wady. I kiedy już będą umieli kochać samych siebie - mówię im - niech zapragną. Niech tak zapragną, by wzięli się za realizację własnych pasji i marzeń.
Strasznie trudno jest sprawić, by ci młodzi ludzie uświadomili sobie, jakie mają marzenia. Zazwyczaj mylą własne marzenia z oczekiwaniami ich rodziców i bliskich. Myślą więc, że ich marzeniem jest ukończyć szkołę, do której właśnie się dostali. Ten zaś fakt dostania się do szkoły, uważają za swój największy sukces życiowy...
Wiele godzin schodzi mi na przebiegunowaniu ich myślenia. Wiele zajęć warsztatowych muszę wykorzystać. Każda grupa jest inna, nie mogę wypracować i zastosować żadnego schematu.

Kiedy wyjdzie mi ta sztuka - zazwyczaj bywa ciężko - odsłaniam przed nimi kolejną tajemnicę. Mówię, że nie tylko im, ale każdemu człowiekowi wyrastają u ramion skrzydła. I niestety nikt tych skrzydeł u innych ludzi nie widzi. Czasem otwiera się jakaś luka w czasoprzestrzeni i wtedy jesteśmy w stanie dostrzec skrzydła u czyichś ramion. Tę lukę w czasoprzestrzeni nazwałam przyjaźnią i miłością. Ale ponieważ takimi uczuciami nie obdarzamy całej ludzkości, więc tłumaczę, że wystarczy, by mieli świadomość, że każdy człowiek, którego spotykają na swej drodze jest posiadaczem pięknych skrzydeł zbudowanych z własnych pasji i marzeń oraz wrażliwości. Z taką świadomością - tłumaczę - będą potrafili przejść obok innych ludzi, albo wraz z innymi, i na pewno zrobią to tak delikatnie, że nie poranią cudzych skrzydeł.

Na koniec stwierdzam, że gdy wyszlifują sztukę kochania siebie, nauczą się realizacji własnych pasji i marzeń oraz nabytą wiedzę o tym, że inni też są posiadaczami skrzydeł doprowadzą do perfekcji, to już nie pozostanie im nic innego, jak emanować na świat własnym szczęściem i miłością i to szczęście i miłość, które mają w sobie, pozwoli im uszczęśliwić innych ludzi i cały świat.

Ot, głupie zajęcia harcerskie.
Ponoć za darmo.

1 komentarz: